Drogie Koleżanki! Otóż, przemierzyłam internet wzdłuż i wszerz, co lubić robię szalenie, i co odkryłam? Wiele. Ale to co nurtuje wiele z nas, to jak będąc nauczycielką zarabiać 85 zł na godzinę! Nie da się jednak zapomnieć, że praca nauczyciela, szczególnie na najniższym szczeblu to powołanie, genialne, piękne i momentami cholernie wyczerpujące! Wybaczcie porównanie, ale trochę jest z tym, jak z byciem mamą. Czemu wybaczcie? Bo może nic nie wiem, bo mamą nie jestem i szybko nie będę, ale tak jak mama nie porzuci dziecka, tylko dlatego, że nieprzerwanie płacze i marudzi od trzech dni, tak nauczyciel nie porzuci grupy ani klasy, choćby urocze dzieciątka przemieniły się w stado rozszalałych diabląt. Ile na godzinę zarabia nauczyciel w przedszkolu? Jaki jest sekret bogactwa?

Mówią, że pieniądze szczęścia nie dają. Ale dają komfort i bezpieczeństwo. Dlatego każdy, prędzej czy później, zaczyna w życiu szukać sposobów na to, by zwiększyć swój budżet. Co może zrobić nauczycielka, by zarabiać więcej?

  • znaleźć bogatego męża!
  • urodzić dużo dzieci, najlepiej nie jedno, a 500+…
  • obrabować bank (pestka!)
  • nauczyć się liczyć… Zaraz, jak to?




Prestiż zawodu nauczyciela to przykry archaizm. Nie mówię tego, ze względu na prywatne doświadczenia – zarówno kontakty z rodzicami, jak i dziećmi pokazują, że relacje przedszkole – dziecko – rodzic, mogą mieć  się doskonale. I choć otaczają mnie zarówno wspaniałe przedszkolaki, jak i ich rodzice, wiem, że ogólna opinia społeczeństwa dotycząca nauczycieli jest raczej przeciętna. Czym bardziej wymagania stawiane dziecku stają się mierzalne (stopnie, punkty) – tym więcej konfliktów na linii rodzic-nauczyciel i tym silniejszy bunt i gorycz w relacji dziecko-szkoła. Czemu? Bo ludzie z natury krytykę źle znoszą. Więc jeśli dziecko dostaje informację zwrotną „Nie poszło, spróbuj się bardziej postarać” – odechciewa mu się wszystkiego. W szkole bunt, w domu jęki. I tu na ratunek wkracza rodzic z myślą: „Moje dziecko nie jest idealne? Co to, to nie! Nauczyciele to banda przemądrzałych leni!”.

Wieści z osiedla nauczycielek

Gniewy bywają potęgowane zawiścią i zazdrością o nasz, jakże wygodny, finansowy status. Przytoczę komentarz z jednego z portali:

maui_luxuryOd dzieciństwa jestem związana ze środowiskiem nauczycielskim.. można powiedzieć że mieszkałam na osiedlu nauczycielek… Nie raz słyszałam, ile zarabiają… widziałam, co kupują, itd., jak mieszkają, gdzie jeżdżą … Ich dzieci zawsze najlepiej ubrane, korepetycje, prywatne szkoły … Potem kupowały mieszkania dla swoich już dorosłych dzieci – ciekawa jestem jak można z teoretycznie tak marnej pensji żyć na takim poziomie… Moja mama pracowała w szkole, ale już jako administracja…- czyli kodeks pracy, a nie karta nauczyciela.. Zapieprzała jak wół, a nigdy nie było nas stać nawet na 1/3 tego wszystkiego, nie wspominając już o zagranicznych wakacjach co roku… Sama teraz dobrze zarabiam i wiem ile kosztuje życie na takim poziomie, jakie znane mi nauczycielki mają… Nikt mi nie wmówi że jest to za 3 tys. brutto lub mniej… (źródło: Artykuł ze strony DziennikZachodni)

Wow! Drogie mieszkanki „osiedla nauczycielek”, apeluję, zdradźcie swój sekret!

Profesja ponad podatkiem dochodowym

Są i lepsze:

Smiling woman with money bags

Nauczycielka z mojej rodziny ma 3800 zł do ręki. Za takie długie wakacje, wycieczki w ciągu roku szkolnego, też bym chciał tyle mieć. Do tego dostaje 13 pensję i różne dodatki, a wczasów pod gruszą dostaje 3 razy więcej niż ja. Niskie kwoty to może za jeden etat, ale kto pracuje 20 godz. tygodniowo? Doświadczeni nauczyciele pracują na 1,5 albo 2 etaty, a młodzi, tak jak moja żona. Od 3 lat nie potrafi znaleźć zatrudnienia w szkole i sama się dziwi tym wielkim strajkom nauczycieli. Jak im wiecznie mało to niech się zatrudnią do jakiejś prywatnej firmy, a nie tylko ściągać kasę z budżetu państwa, czyli z naszych pieniędzy! (źródło: Artykuł ze strony DziennikZachodni)

Tu jest kilka fajnych perełek.

Pierwsza: Prawie 4 tysiące na rękę u „nauczycielki z rodziny”. Pan musiał się pomylić, miał na myśli 4 miliony! To brzmi jeszcze bardziej realnie.

Druga: Doświadczony nauczyciel pracuje 1,5 etatu albo 2. Otóż nie, najwyraźniej 2,5, przynajmniej, zakładając pensję 3800 zł… A spanie i jedzenie jest dla słabych!

Trzecia: „…a nie tylko ściągać kasę z budżetu państwa, czyli z naszych pieniędzy!” – Waszych, znaczy, że moich, nauczycielskich nie? Okazuje się, że najwyraźniej w opinii niektórych jesteśmy profesją ponad podatkiem dochodowym.

Ale obiecałam, że zdradzę jak zarabiać 85 zł na godzinę.

Nauczyć się liczyć i zarabiać 85 zł/godzinę

Otóż – lekcja prostej matematyki z topowego portalu finansowego:

(Nauczyciele) Stawkę godzinową mają super, nie mają na co narzekać. Prosta matematyka. Nauczyciel ma ok. 80 dni wolnych w roku przerwy (świąteczne, długie weekendy, wakacie itp.). Średnio pracuje ok. 500 godzin przy tablicy + 20% inne zajęcia = 600. W roku pracują ok.180 dni. (normalne 260 dni pracy – 80 dni wolnych). Średnia pensja roczna brutto: 13*3859 = 50167/600= 83,61zł/h. Stawka nauczyciela w UK za 1h jest podobna, ale oni pracują ok 235dni i po min. 8h dziennie. ( źródło: http://finansefakty.pl/pieniadze/ile-zarabia-nauczyciel/)

I tak oto, drogie Panie, prosta matematyka sprawi, że zarabiamy niemal 85 zł na godzinę. Po prostu wcześniej nie umiałyśmy liczyć.

how-should-young-person-invest-their-money-91085192Prawda jest taka, że spora większość ludzi, ma naprawdę o nas, jako nauczycielach marne zdanie. Nosimy na sobie ciężar przekazywania krytycznych informacji: dziecku coś nie idzie, nie radzi sobie, należy nad tym jeszcze popracować. Oczywiście, znam system: mówimy też wiele dobrych rzeczy – oczywiście, że tak. Ale uwaga jest selektywna, a rodzic nie jest botem reagującym jak symulacja na szkoleniu z komunikacji interpersonalnej. Doskonale wychwyci wszystkie wytknięte mankamenty dziecka i właśnie te uwagi zapamięta najlepiej. Tak też, frustracja narasta.

Co więcej, internetem rządzi Google. I tutaj, nasz wujek-przyjaciel, spluwa nam w twarz pozycjonowaniem strasznych bzdur. Dwa najwyżej pozycjonowane wyniki wyszukiwania głoszą, że w najgorszym wypadku zarabiamy jakiej 3500 zł na rękę za 20 godzin pracy tygodniowo, z 80 dniami wolnego w roku. A komentarze do artykułów ociekają jadem i historiami o nauczycielach milionerach.

Naprawdę ciężko dziwić się, że ludzie, mając takie informacje, z wydawałoby się pewnych źródeł, w taki sposób widzą zawód nauczyciela. Sama wkurzałabym się faktem funkcjonowania darmozjadów, które po 20 godzinach tygodniowo tupania przed tablicą w szpilkach od Michaela Korsa ( z przerwą na kawkę), wsiadają do swojego chevroleta i odjeżdżają do domu.

Co jest więc prawdą, a co fikcją?

Prezentuję poniżej:




Fakty i mity o nauczycielskiej pensji

Poniżej tabela przedstawiająca wynagrodzenia zasadnicze dla nauczycieli  (w złotych), obowiązujące od 1 września 2014. BRUTTO

Posiadane kwalifikacje

Stopnie awansu zawodowego

Nauczyciel stażysta

Nauczyciel kontraktowy

Nauczyciel mianowany

Nauczyciel dyplomowany

1

Tytuł zawodowy magistra 
z przygotowaniem
pedagogicznym

2265

2331

2647

3109

2

Tytuł zawodowy magistra 
bez przygotowania pedagogicznego, tytuł zawodowy licencjata (inżyniera) z przygotowaniem pedagogicznym

1993

2042

2306

2707

3

Tytuł zawodowy licencjata
(inżyniera) bez przygotowania pedagogicznego, dyplom
ukończenia kolegium nauczycielskiego lub nauczycielskiego kolegium języków obcych

1759

1802

2024

2366

4

Pozostałe wykształcenie

1513

1548

1724

2006

Podstawa prawna: rozp. MENiS z dn. 31.01.2005 r. (Dz.U. z 2014 r. poz. 416, Dz.U. z 2014 r. poz. 922, ze zm.). ISAP

 

Tak więc przykładowy nauczyciel kontraktowy, po pięciu latach studiów i czterech latach pracy, z tytułem magistra zarabia wliczając dodatek motywacyjny (zależny od placówki) i wychowawczy, jakieś 1960 zł. Jeśli pracuje na wsi, zarabia jakieś 300 zł więcej.

Co jest faktem?

  • pełny etat nauczycielki przedszkola to 25 h/tydzień;
  • w styczniu wypłacana jest tzw. trzynastka;
  • praca w domu nie jest w żaden sposób rozliczana i na pewno istnieją leniwe nauczycielki psujące krew i reputację naszej profesji, ale nie powinno się na ich podstawie wygłaszać osądów na temat wszystkich;
  • nauczycielowi przysługuje 35 dni urlopu i jest on przeważnie realizowany w wakacje lub ferie;
  • nauczyciel ma obowiązek się szkolić, a wszelkie szkolenia, kursy, rady szkoleniowe odbywają się poza czasem pracy;
  • koszty szkoleń pokrywa placówka lub nauczyciel samodzielnie;
  • nauczyciel nie ma możliwości przyspieszenia awansu zawodowego, czyli mimo starań, dopóki nie minie określony czas, będzie i musi być nauczycielem np. kontraktowym;
  • wiele nauczycieli chętnie pracowałoby ‚normalne’ 8 godzin dziennie, gdyby mieli taką możliwość;
  • nauczyciel poświęca mnóstwo, mnóstwo czasu na przygotowanie zajęć, naukę, szkolenia, kursy;
  • w większości placówek nauczyciel zobowiązany jest jechać na wycieczkę ze swoją grupą i choć odbywa się poza godzinami pracy, nikt mu na to nie płaci;
  • być odpowiedzialnym za małego, nieprzewidywalnego człowieka to poważna sprawa. Trzeba się skoncentrować jak podczas oglądania wiadomości – wszystko jest ważne, a jak się na chwile odwróci, to już może być za późno. A być odpowiedzialnym za 25 takich istnień to jak oglądanie wiadomości na 25 różnych telewizorach, 25 różnych stacjach o różnych poglądach;
  • poziom hałasu w niektórych szkołach jest zagrażający zdrowiu;
  • nauczyciele, ze względu na to, co robią i jaką rolę pełnią w kształtowaniu społeczeństwa powinni zarabiać więcej.

Dzięki Bogu, są jeszcze dzieci!

Bo gdyby nie one, nie byłoby po co tego robić. Nie dla laurów, nie dla oklasków, nie dla pieniędzy. Od zawsze nauczyciele robią to co robią dla dzieci. I cały szczęście, choć świat dorosłych zaślepia obraz belferskiej arystokracji, one jedne pozostają szczerze wdzięczne, nieoceniające i warte naszej pracy 🙂




Koleżanki Milionerki, co sądzicie?