Niegrzeczne dziecko w przedszkolu to problem, który zna każda nauczycielka. Mimo tego, „niegrzeczne” nie jest najbardziej fortunnym określeniem. Nasze kłopoty różnią się między sobą – dziecko może być agresywne, prezentujące zachowania opozycyjno-buntownicze, sprawiające notorycznie przykrość innym i wyrządzające krzywdę… – wspólny mianownik stanowi problem, który trzeba jak najszybciej rozwiązać.

Niegrzeczne dziecko w przedszkolu… czy nauczyciel służbista?

Niegrzeczne dziecko w przedszkolu – problem dziecka czy nauczyciela?

niegrzeczne dziecko w przedszkoluW temacie „niegrzecznych dzieci”, możemy spotkać dwa stanowiska. Zgodnie z pierwszym, dziecko jest „niegrzeczne”. Chodzi o sytuacje, gdy spotykamy na naszej drodze maluchy, których zachowanie pozostawia wiele do życzenia i musimy nad nim popracować. Przykładem jest agresja, sprzeciw wobec dorosłych, łamanie przyjętych zasad.

Zgodnie z drugim, to nie „niegrzeczne dziecko” ma problem, ale nauczyciel, który, niczym zaborca, uzurpuje sobie prawo do decydowania o życiu małego człowieka. Trochę przerysowane, ale prawdą jest, że epitet „niegrzeczny” użyty wobec dziecka, jest bardzo niepoprawny politycznie w naszych, pełnych tolerancji i emancypacji, czasach.

Wychowanie staje się coraz bardziej demokratyczne – dziecku daje się prawo do decydowania i ponoszenia konsekwencji swoich decyzji. I słusznie. Nie byłoby dobrze, gdyby w przedszkolach i szkołach maglowało się dzieci i formowało szarą, bezmyślną masę. W tym kontekście, nasze stwierdzenie, że dziecko jest „niegrzeczne” w odniesieniu do malucha, który ma ochotę bawić się samochodami w trakcie naszych zajęć na dywanie, nie jest trafne. Nie jest też niegrzeczny przedszkolak, który odmawia udziału w zabawie, zajęciach na dywanie czy udziału np. w języku angielskim.

Są jednak chwile, gdy prawa, które przyznajemy dziecku, wykraczają za daleko, a dziecko „w wyrachowany sposób” unika wszelkich obowiązków, ponoszenia trudu uczenia się nowych rzeczy i pokonywania lęków. Dzieci rzadko są gotowe do przejęcia odpowiedzialności za swoje decyzje! Bywa i tak, że jest w pewnych obszarach zaburzone lub obciążone ciężką, patologiczną przeszłością, co dziś objawia się agresją, wulgaryzmami i buntem.

We wszystkim, jak zawsze, trzeba znaleźć środek – dać dziecku szansę wybierać, ponosić odpowiedzialność i uczyć się na błędach, nie zmuszać i nie uczyć dostosowania za wszelką cenę. Ale trzeba też ustalać zasady i wyznaczać granice, które dziecko ma obowiązek przestrzegać. Wszystko po to, by prawa przyznane dziecku uczyło je niezależności i szacunku do innych, a nie budowały roszczeniowego aroganta. Takich ludzi jest już wystarczająco dużo:)

Szkoły i przedszkola

Szkoła i przedszkola w opinii publicznej przejawiają metody wychowawcze oparte na bardziej humanitarnej formie tresury. Dobre zachowanie (to, jakiego oczekuje nauczyciel) wiąże się z nagrodą (słoneczkiem, punktem, dobrą oceną), a złe (to, które nie jest zgodne z zamysłem nauczyciela) wiąże się z karą (karne krzesełko, „miejsce wyciszenia”, „kącik kontemplacji”). Faktem jest, że kara i nagroda to przeżytek z wcześniejszych systemów edukacyjnych.

Czy to, że wciąż występują w szkołach i przedszkolach bardzo dziwi? Nie. Kary i nagrody są wciąż obecne w polskich domach. My, nauczycielki, też wyrastałyśmy w takich domach. Ba! Wciąż mam w pamięci klapsa od mamy 🙂 Przesiąkaliśmy systemem kar i nagród od dziecka, stąd też, czasem nasza intuicja zwiedzie nas na dawne tory w zawodowej pracy. Nikogo nie tłumaczę – po prostu tak tłumaczę sobie nieświadome musztrowanie dzieci, które, tu i tam, możemy zaobserwować.

Zdrowy rozsądek i szacunek

Czy zatem powinnyśmy pozwalać dziecku na wszystko, by uniknąć musztrowania i tresowania na drodze kar i nagród? Absolutnie nie. Ktokolwiek zetknął się z „bezstresowym wychowaniem” wie, że dziecko to wciąż, tylko i aż, dziecko – popełnia błędy, nie potrafi wybrać tego co dobre i potrzebuje rozsądnej pomocy, by czerpać lekcje ze swoich pomyłek. Potrzeba granic, zasad i uczenia szacunku, wobec drugiej osoby.

Brak kar i nagród nie oznacza braku motywacji.

Zrezygnowanie z kar i nagród nie oznacza rezygnacji z zasad i granic, oczekiwań wobec dziecka.

Jak więc pomagać  i ustalać granicę, nie stając się równocześnie służbistą w przedszkolu? Jak pomóc sobie, gdy dziecko „jest niegrzeczne”? Przedstawiam to, co moim zgodnie z moim doświadczeniem sprawdza się najlepiej.

Niegrzeczne dziecko w przedszkolu – co stanowi prawdziwy problem?

niegrzeczne dziecko w przedszkoluKiedy napotykamy „niegrzeczne dziecko” w przedszkolu musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, co ową „niegrzeczność” powoduje. Czasem nasz maluch nie może usiedzieć w miejscu, czasem krzyczy bez większej przyczyny, innym razem atakuje innych – drapie, szczypie lub gryzie. To mogą być też błahostki, takie jak, odmowa trzymania się za rękę w parze, ale i sprawy dużego kalibru, takie jak ucieczki, histeryczne bunty i napady agresji. Stąd ten powtarzający się cudzysłów. „Niegrzeczne” to termin, który zamyka w sobie wiele niepodobnych spraw i biografii i tak chciałabym, aby był czytany i rozumiany w tym artykule.

Niegrzeczne dziecko w przedszkolu – obserwacja

To pierwszy i podstawowy krok. Kiedy stwierdzamy, że coś nas niepokoi – obserwujemy. Co ma znaczenie i może nam pomóc dostosować nasze działanie?

  • jak często dane zachowanie występuje – raz dziennie, raz w tygodniu, kilka razy w ciągu godziny;
  • jak szybko się rozwija – czy emocje dziecka szybko narastają i opadają, czy też jest to proces, przez który dziecko przechodzi, nim osiągnie apogeum;
  • jakie osoby towarzyszą dziecku: być może zachowanie dziecka jest związane z konkretną osobą;
  • jaki jest kontekst sytuacyjny: czy dane zachowanie występuje w zabawie swobodnej, w czasie zajęć stolikowych, zajęć na dywanie, może na placu, a może podczas porannej toalety;
  • jaki jest stan psychofizyczny dziecka tego dnia: czy weszło do przedszkola płacząc, czy jest niewyspane, zmęczone, czy zaczyna gorączkować, skarży się na ból, itp.

Wszystko to należy zapisać w miejscu, do którego możemy powrócić. Dlaczego? Z pozoru wydaje nam się, że doskonale wiemy na czym polega problem dziecka, lecz ilościowa, behawioralna obserwacja naprawdę pomaga. Pisząc opinię do poradni psychologiczno-pedagogicznej, czasem do psychiatry, innych specjalistów – dzięki takiej rzetelnej informacji pozwalamy osobie, która nie wie tak wiele jak my, dostrzec dziecko naszymi oczami w grupie przedszkolnej. Dzięki temu, że informacje są zapisane, gdy wdrażamy jakiś program naprawczy, możemy np. po miesiącu ocenić jego skuteczność – z pozoru problem wciąż trwa, ale możemy odkryć, że zachowanie, które kiedyś występowało kilka razy w ciągu godziny, dziś występuje raz dziennie.

Niegrzeczne dziecko w przedszkolu – wywiad z rodzicem

To bardzo ważne, by wiedzieć czy dane zachowanie występuje tylko w przedszkolu, czy jest to coś, z czym mierzą się również rodzice. Jeśli nasza pomoc ma być skuteczna, musimy mówić jednym głosem. Często też rodzice nie mają pojęcia jak poradzić sobie z danym zachowaniem i są przekonani, że „zrobili wszystko co możliwe”. Czasem problemu w ogóle nie widzą, a czasem widzą i go ignorują. W najczarniejszych scenariuszach, to patologiczny wpływ rodziny jest źródłem kłopotu – nie chodzi tu tylko o alkoholizm i agresję w domu, ale o wszelkie negatywne wpływy rodzicielskie – nadopiekuńczość, brak uwagi, zbyt duża swoboda, przerzucanie na dziecko pełnej odpowiedzialności za samego siebie, przytłaczanie dziecka zbyt ciężką pracą, wyznaczanie zbyt swobodnych granic.

Gdy z obserwacji i wywiadu wiemy lub przypuszczamy co jest przyczyną trudności dziecka – na tyle, na ile to możliwe, eliminujemy ją. Co może być pomocne?

Współpraca z rodzicem

niegrzeczne dziecko w przedszkoluWarto spotkać się w większym gronie – oboje rodziców, osoby mające duży udział w wychowaniu dziecka (np. babcia, która mieszka z rodziną), psycholog, nauczyciele. Wszyscy, którym na dziecku zależy i powinno zależeć – powinni mieć swój udział w wyznaczaniu strategii działania. Rodzicom warto wyznaczać konkretne zadania i podpowiadać w sposób możliwie bezpośredni: „Gdy dziecko odmawia posprzątania zabawek, odmawiamy wzięcia kolejnej”, „Gdy dziecko próbuje uszczypnąć kolegę, zatrzymujemy jego rękę i mówimy, że tak nie wolno”, „Te zachowania są odzwierciedleniem tego, co dziecko ogląda w telewizji. Proszę włączać dziecku telewizor tylko w towarzystwie dorosłego, który kontroluje czy w bajkach nie ma agresji, wulgaryzmów”, „Proszę ograniczyć telewizję do jednego dnia w tygodniu”. Gdy wyrażamy nasze rady zbyt ogólnie „Proszę mu na to nie pozwalać”, „Proszę popracować nad zachowaniem dziecka” – rodzic świadomie lub nie, popełnia wciąż te same błędy i nie ma pojęcia co ma robić.

Niegrzeczne dziecko w przedszkolu – jak dobrze zorganizować pomoc?

Przede wszystkim nie należy polegać tylko na sobie! Jesteśmy wykształcone, doświadczone i niewątpliwie przygotowane do pomocy. To jednak nie wszystko czego potrzeba! Wiele pomocnych rad usłyszymy od logopedów, psychologów, pracowników poradni psychologiczno-pedagogicznych, terapeutów integracji sensorycznej. Każdy z nich jest specjalistą w swojej dziedzinie i jego rady sięgają głębiej niż nasza wiedza ogólna na dany temat.

Niegrzeczne dziecko w przedszkolu – co może zrobić nauczyciel?

Wyznaczenie i znajomość zasad

To absolutna podstawa. Nie można oczekiwać od dziecka przestrzegania zasad, jeśli ono ich nie zna. Niegrzeczne dziecko w przedszkolu to nie to samo, co dziecko, które nie zna zasad – to jest raczej niedoinformowane. Samo wywieszenie zasad w sali zupełnie nic nie daje – dziecko ma je znać, widzieć wywieszone w swojej sali, wiedzieć co znaczą. Z tego względu zasad nie może być piętnaście, bo nikt ich nie spamięta. Nie mogą być ujęte w kilkulinijkowe opisy. Muszą być proste, wymowne i łatwe do zapamiętania i zrozumienia przez dziecko. Zawsze, gdy na coś umówimy się z dziećmi, sprawdźmy czy one naprawdę to pamiętają. Ja lubię ten krótki i wymowny pięcioelementowy zestaw – Kodeks przedszkolaka.

Za każdym razem, gdy dziecko złamie zasadę i musi ponieść tego konsekwencje, powinno usłyszeć odwołanie do zasady, np. „Mamy zasadę: Nogi chodzą powoli, ty biegasz po sali, mimo mojego przypomnienia. To niebezpieczne”. Itp. Nasz komunikat musi być krótki, treściwy i prosty – dziecko musi rozumieć, co zrobiło nie tak, dlaczego to jest nie tak (jaką zasadę złamało) i dlaczego spotykają go niemiłe konsekwencje. Musimy też przestrzegać jakiegoś systemu – np. widząc, że dziecko łamie zasadę upewniamy się, czy dziecko pamięta zasadę, przypominamy mu ją, przypominamy o konsekwencji.

Niegrzeczne dziecko w przedszkolu – kara a konsekwencja

Kara

Karę od konsekwencji różni wiele. Wyczytałam kiedyś, choć nie pamiętam gdzie, że kara jest zemstą na dziecku za to, że nas nie posłuchało. Niesamowicie zapadło mi to w pamięć. Kara jest faktycznie mściwa i nie jest powiązana z działaniem dziecka, tzn. dziecko specjalnie wylało picie podczas śniadania, więc za karę nie może bawić się swoimi ulubionymi klockami. Dziecko uszczypnęło kolegę, więc za karę idzie do kąta albo na „smutne krzesełko”. Kara ma też w sobie element chaosu – nigdy nie wiadomo jaka kara spłynie na dziecko za niedotrzymanie umowy, czasem impulsywnie rzucona jest zbyt ostra. Czasem nieprzemyślana i mówiąc kolokwialnie „głupia”.

Konsekwencja

Konsekwencja to coś zupełnie innego – dziecko zna je wcześniej, wie, jak ona wygląda, jeśli nie dotrzyma przyjętych zasad. Dla przykładu – mamy w grupie zasadę, która brzmi „Nogi chodzą powoli”. Bieganie w sali jest sprzeczne z naszą zasadą. Dlaczego? Biegać możemy w sali rekreacyjnej i na placu zabaw – tam jest bezpiecznie. Nasza sala jest zbyt ciasna, a dywany zbyt wiotkie, by bezpiecznie po nich biegać. Tyle wiemy my i dzieci. Bo zasady nie mogą być ot, tak „dla zasady” – muszą mieć jasny sens.

Jeśli dziecko biega – wskazuję zasadę wywieszoną w sali na tablicy, proszę dziecko, by ją przypomniało, odniosło swoje zachowanie do tej zasady. Przypominam, że bieganie w sali jest niebezpieczne i przedstawiam konsekwencje, np. „Proszę, żebyś więcej nie biegał po dywanie. Wiesz, że to niebezpieczne. Jeśli złamiesz zasadę, będziesz musiał zrezygnować z zabawy na dywanie i zająć się zabawą przy stole. Nie chcę, żeby komuś stała się krzywda”. Taka konsekwencja ma sens: dziecko nieodpowiednio korzysta z dywanu -> nie bawi się na dywanie, nie sprząta po sobie klocków -> (przez określony czas) nie bierze do zabawy klocków, zeskakuje z rozpędzonej karuzeli -> nie korzysta z karuzeli. Konsekwencja to przeważnie odebranie dziecku przywileju zabawy w taki sposób, w jaki bawiło się dotychczas.




Niegrzeczne dziecko w przedszkolu – sens i szansa na poprawę

Konsekwencja ma sens, gdy nauczy dziecko, dlaczego należy przestrzegać danej zasady. Musi też dawać szansę poprawy i być określona w czasie. Np. „Zrobiłeś bałagan w łazience. Na mokrej podłodze łatwo zrobić sobie krzywdę. Posprzątaj, a gdy skończysz, będziesz mógł wrócić do zabawy”, „Niestety, mimo mojego przypomnienia wciąż biegasz po dywanie. To niebezpieczne dla ciebie i kolegów. Musisz zrezygnować z zabawy na dywanie i do obiadu zająć się zabawami przy stole”.

Dziecko wie, co zrobiło nie tak. Wie, dlaczego spotyka go konsekwencja, bo usłyszało to wcześniej i zna jej sens. Ma szansę naprawić ewentualne szkody. To uczy. Pokazuje dobrą drogę. I totalnie nie przypomina kary, która jest bezmyślna – „zrobiłeś źle, więc posiedzisz na krześle”. Ciężko tutaj odnaleźć związek przyczynowo-skutkowy.

Niegrzeczne dziecko w przedszkolu a komentarz nauczyciela

Wiele zależy od tego, co dziecko usłyszy od dorosłego. Posadzenie dziecka na „karnym krzesełku” z pozoru nie różni się od odcięcia dziecka od zabawy na dywanie (korzystając z przykładu opisanego wyżej). Sekret stanowi to, co dziecko usłyszy – przypomniane zasady, ich sens, konsekwencja, jaka może nastąpić. Czasem musimy wskazać dziecku na powiązanie przyczynowo-skutkowe i sens naszej reakcji. Weźmy za przykład dziecko, które obraża innych i kieruje do nich wyzwiska. „Nazwałeś kolegę po raz kolejny głupkiem. Rozmawialiśmy o tym, żebyś tego nie robił, bo sprawiasz mu przykrość. Przeproś kolegę. Zgodnie z umową, skoro w zabawie z innymi sprawiasz im przykrość, teraz spędzisz czas sam. Popracujesz nad czymś, co poprawi kolegom nastrój”. Taka konsekwencja pozwala dziecku ponudzić się, co zawsze daje do myślenia, wyciszyć, zrekompensować krzywdy i odbudować dobrą relację z kolegą.

Niegrzeczne dziecko w przedszkolu – co pomaga, a co przeszkadza?

Co pomaga, gdy pojawia się niegrzeczne dziecko w przedszkolu:

  • jasne, czytelne i sensowne zasady, znane i często przypominane dzieciom;
  • kodeks wywieszony w widocznym dla dziecka miejscu;
  • odwoływanie się do zasad i ocenianie zachowania dziecka w odniesieniu do zasad;
  • konsekwencje, a nie kary i nagrody;
  • rekompensowanie poczynionych szkód (np. sprzątniecie bałaganu, przygotowanie laurki w ramach przeprosin dla kolegi);
  • jasne sprecyzowanie czasu trwania konsekwencji (posiłki to punkty dnia, które dziecko zna – można określać czas za ich pomocą lub użyć klepsydry)
  • KONSEKWENCJA NAUCZYCIELA/RODZICA: jeśli umówimy się na coś z dzieckiem, absolutnie i ponad wszystko, choćbyśmy zmienili zdanie, musimy tego przestrzegać, nie skracamy czasu, nie odpuszczamy, nie pomagamy naprawiać szkód, chyba, że jest to absolutnie konieczne
  • rozmowa z dzieckiem: czasem przedszkole jest pierwszym miejscem, gdzie ktoś dziecku mówi o wartościach, szacunku do innych i szacunku do zasad, nie odbierajmy mu tej szansy;
  • cierpliwość: nie oczekujmy, że dziecko, które notorycznie przejawia jakiś kłopot, zmieni się z dnia na dzień, czasem trzeba czekać długo, by dziecko zrozumiało i dostrzegło naszą konsekwencję w wymaganiu zasad. Szczególnie, gdy rodzice, że zasady są, ale można je łamać i nic się z tym nie wiąże;
  • obserwacja: zawsze, gdy pracujemy nad zmianą jakiegoś zachowania obserwujmy, czy nasze działania pomagają – rzetelnie, spisujmy jak często zachowania występują i jak się to zmienia;

Co pomaga – histerycy, buntownicy i dzieci agresywne

  • odwrócenie uwagi: czasami na naszej drodze spotykamy dzieci ekstremalnie agresywne lub autoagresywne, histeryczne, wybuchowe – warto zrobić krok w ich stronę i nie tylko oczekiwać przestrzegania zasad, ale i łagodzić ich emocje w zalążku. Takie dzieci z reguły bardzo buntują się przed konsekwencją, są nauczone walki o uwagę w najgorszy z możliwych sposobów i czasem, ciepła i miła uwaga, szybkie wyciszenie emocji pomaga bardziej niż konsekwencja;
  • ignorowanie histerii: każdy teatr wymaga widza, jeśli nie ma widza – nie ma i teatru. Dzieci czasami próbują wymusić coś na nas swoją ulubioną metodą – wrzaskiem, płaczem, tupaniem, leżeniem na ziemi. Chodzi przede wszystkim o naszą uwagę, o ukaranie nas za to, że stawiamy dziecku wymagania. Najlepszą reakcją jest pokazać dziecku, że absolutnie nie robi to na nas wrażenia. Uśmiechnijmy się, poinformujmy dziecko „Przyjdź do mnie jak już skończysz i się uspokoisz” i odejdźmy. Zajmijmy się innymi dziećmi, by nie czuły się zakłopotane;
  • uwaga dla „ofiary”, a nie dla „oprawcy”: czasem dzieci wyrządzają krzywdę tylko po to, by zyskać naszą wzmożoną uwagę. Uwaga jednak należy się w pierwszej kolejności temu, kto doświadczył krzywdy – otrzyjmy łzy, poprawmy nastój pokrzywdzonego dziecka, a dopiero wtedy wróćmy do dziecka, które zawiniło;

Co pomaga przy leniuszkach?

  • osiągnięcie swojego celu: dla przykładu, kiedy prowadzimy zajęcia, a jedno dziecko usilnie nam to uniemożliwia, uprzedźmy je jaka będzie konsekwencja. Jaką proponuję? Nie psujmy swoich zajęć, nie traćmy czasu naszego i innych dzieci – przeprowadźmy zajęcia, a po nich, kiedy inne dzieci będą się bawić, przeprowadźmy je osobno, dla dziecka, które uprzykrzało je innym. Widok innych przy zabawie będzie naturalną konsekwencją dla dziecka, które w osobnym czasie musi robić to, do czego nie przystąpiło wcześniej;
  • zdrowy rozsądek i elastyczność: powiedzmy sobie szczerze, że zdarza się tak, że nasze zajęcia są dla dziecka nieciekawe, dziecko nie ma ochoty na taniec, śpiew, malowanie farbami – bądźmy elastyczne i dajmy szansę dziecku, by zaproponowało coś, co w tym czasie może wykonać. Niech będzie to związane z zajęciami. Same nie lubimy przymusu, więc nie przymuszajmy innych. Taniec, do którego jest się zmuszonym, praca plastyczna wykonana pod groźbą kary – nikt z nas nie sądzi, że to ma jakąkolwiek pedagogiczną wartość;
  • pochwały: dzieci mają świadomość, że dorośli „wiedzą więcej”, gdy dorosły chwali, dziecko czuje, że coś poszło mu naprawdę dobrze i chętnie to powtórzy. Zachowajmy jednak umiar i zachęcajmy dziecko do samooceny;

Co pomaga, gdy dziecko ma nadmiar kłopotliwych pomysłów?

  • przywileje: „Widzę, że bardzo dbasz o porządek w naszej sali. Jeśli masz ochotę, możesz dzisiaj zająć się naszym kącikiem przyrodniczym” – dzieci uwielbiają „mieć funkcję”, praca jest świetnym sposobem na przekierowanie energii dziecka;
  • nudzie mówimy stop: na pewno zauważyłyście, że „niegrzeczne przedszkolaki” często absolutnie nie mają pojęcia jak się bawić – klocki potrafią tylko wywracać, autami wbiegać w ściany, a zabawkami z kuchni – rzucać. Warto zaprosić takie dziecko do wspólnej zabawy – pokazać jak zbudować robota, urządzić wyścigi samochodów i „ugotować obiad” dla misiów. Czasami to pierwszy raz, gdy odkrywają, że te zabawki można wykorzystać właśnie w taki sposób.
  • eliminowanie przyczyn złego zachowania: może to brak czasu rodziców, może bajki pełne agresji, może zły wpływ starszych kolegów z podwórka.

Co pomaga przy maluszkach?

  • dostosowanie komunikatów do ich poziomu rozumienia;
  • wspieranie swoich słów gestem;
  • przyłapanie „na gorącym uczynku” – zatrzymanie ręki, która próbuje kogoś uszczypnąć, zatrzymanie biegnącego maluszka i zaprezentowanie chodu.

Co nie pomaga, gdy pojawia się niegrzeczne dziecko w przedszkolu?

  • skupianie się na „dziecięcych teatrach”;
  • długie wywody nauczyciela, których dziecko nie rozumie i nie koncentruje się na nich;
  • kary, szczególnie te wyznaczane impulsywnie, w nerwach;
  • konsekwencje, które nie mają sensu, nie są zrozumiane przez dziecko;
  • zasady „dla zasady”, np. „nie biegamy na placu zabaw”;
  • nagrody: Zupełnie serio! Jeśli wykształcimy w dziecku potrzebę przestrzegania zasad tylko po to, by otrzymać słoneczko, zabawkę, naklejkę, szybko przekonamy się, że nasze nagrody przestaną być atrakcyjne dla dziecka i przestanie się ono starać. Sens przestrzegania zasad jest sam w sobie – zasad przestrzega się, bo dają bezpieczeństwo, bo dzięki nim jest nam przyjemniej. Nie dlatego, by coś pozyskać – nie uczmy dzieci wyrachowania i materializmu;
  • rozbieżne wpływy wychowawcze nauczycieli i rodziny;
  • szufladkowanie i nadawanie dziecku roli łobuza: „Jak zwykle to Tomek!”, „Jesteś niedobry!”, „Jesteś łobuzem!” – itp. To, co słyszymy od innych, stanowi spory element tego, co myślimy o sobie. Jeśli słyszymy, że jesteśmy łobuzami, to zaczynamy tak o sobie myśleć. A czy łobuzowi musi zależeć na przestrzeganiu zasad? Nie. Takiego myślenia u dziecka chcemy uniknąć;
  • krzyki, brak kontroli emocji ze strony nauczyciela – bez komentarza, sprawa oczywista!




Niegrzeczne dziecko w przedszkolu a nagrody – dawać czy nie dawać?

niegrzeczne dziecko w przedszkoluJestem zdania, że nagroda to coś, jak balowa suknia. Jest na specjalne, naprawdę rzadkie okazje i tylko ta niska częstotliwość czyni ją wyjątkową. Jest też zaskoczeniem, czymś, czego dziecko się nie spodziewa.

„Jak ładnie posprzątasz, to dostaniesz naklejkę” – to najczystsze w świecie przekupstwo!

„Wow, posprzątałeś wszystko i to sam z siebie, nawet kurze. Ale mnie zaskoczyłeś! Też cię czymś zaskoczę. Masz naklejkę!” – to już nagroda, wyjątkowa, bo i sytuacja była wyjątkowa.

Codzienne nagradzanie dzieci naklejkami, słoneczkami i innymi punktami uważam za błąd. Nie tylko często bywa to niesprawiedliwe – czy dziecko, które uderzyło kolegę, ale uważało na zajęciach, mimo swojej nadruchliwości, zasługuje na nagrodę czy nie? Nagradzanie uczy tego, że dobre zachowanie, starania, mają coś dawać – materialną korzyść, czyjąś aprobatę. Tablice motywacyjne z pozoru motywują, ale budują w głowie dziecka przekonanie: „Robię to, żeby dostać słoneczko, prezent, itp.”, a nie „Robię to, bo dzięki temu będę mądrzejszy, będę wiedzieć więcej, bo tak się powinno, bo jest to dobre”. Chcemy, by ludzie byli dla siebie szczerzy, dobrzy, bezinteresowni, by nie oczekiwali oklasków za to, że są uprzejmi, kulturalni, szanują innych. Jeśli chcemy, by dziecko wierzyło i czuło to „na serio”, my też bądźmy serio i pozbądźmy się zbędnej gratyfikacji,

Co zamiast nagrody?

Wyraźmy naszą aprobatę, kiedy czujemy, że sytuacja tego wymaga „Wiesz, zawsze pomagasz kolegom. To naprawdę wspaniale, że jesteś takim dobrym przyjacielem”, „Widziałam, że budowla wywróciła się trzy razy, a ty mimo to ją odbudowałeś, jesteś bardzo wytrwały! Brawo!”. Ale zachowajmy w tym wszystkim umiar.

Aby pobudzać wewnętrzną motywację dzieci warto przełożyć ocenianie i pochwały na same dzieci. Sprowokować do samooceny można w różny sposób, pytając „Czego dzisiaj się dowiedziałeś? Z czego jesteś dumny? Co nowego dzisiaj osiągnąłeś? Co ci się dzisiaj udało? Co sprawiło ci największą trudność i jak sobie z tym poradziłeś? Co potrafisz lepiej? Nad czym chciałbyś jeszcze popracować? Co myślisz o swojej budowli?”, „Co myślisz o pracy swojej grupy?”.

Jak zacząć?

Powyższe pytania mogą zamykać każdy dzień lub zajęcia. Można je zadać wprost, można poprosić dzieci, by zadawały sobie pytania nawzajem, podając sobie piłkę, można poprosić, by narysowały swój sukces na małej biurowej karteczce lub odbiły palec pod symbolicznym oznaczeniem jakiegoś elementu dnia.

A maluszki? Patrząc na swoje 2,5-3 latki nie wyobrażam sobie ich odpowiadających na takie pytanie. Jednak idą w tym kierunku, warto przygotować np. tablice „Już potrafię…” np. siedzieć z nogami związanymi na kokardę. Każde dziecko, któremu już się to udało, może odbić paluszka na kartce, narysować kropkę.

Początki będą powolne, trochę trudne – ale mamy przecież wielki cel. Nauczyć dzieci prawdziwych wartości, które będą w ich głowach i sercach. A nie wyszkolić przydzielając w nagrodę naklejkę, bo nie jest to żadną sztuką. Dzieci są naiwne, przekupne i „lubią mieć” – nie trzeba do tego nauczyciela, by osiągnąć to co się chce, przekupując dziecko atrakcyjną nagrodą. To potrafi każdy!

Niegrzeczne dziecko w przedszkolu – przepis na sukces:

Dobrze myślicie – nie istnieje nic, co odmieni niegrzeczne dziecko w przedszkolu od góry do dołu. Ale na poprawę można liczyć! W swojej pracy spotykałam dzieci, które uczyły mnie, że jeszcze wiele nie wiem na temat tego, jak okiełznać prawdziwe kłopoty. Pracowałam w szkole, pracowałam w przedszkolu, z łobuziakami w normie i z takimi, których trudności sięgały głębiej. Skorzystanie z powyższych rad nie gwarantuje, że wszystkie trudności znikną w jeden dzień – czasem trzeba miesięcy, czasem roku, by zauważyć, że sytuacja wychodzi powoli na prostą. Czasem, z różnych względów, w zachowaniu dziecka nastąpi regres, czasem nagła poprawa.

Warto jednak szczerze wpisać sobie w pamięci te wszystkie rady, bo ich konsekwentne stosowanie przynosi widoczne rezultaty i widoczną poprawę. Trzeba pamiętać jednak, że mówimy o zmianie człowieka. To nie może być szybki proces. Takie rzeczy trwają. A więc cierpliwości!

Co myślicie?




Zachęcam do wsparcia Pani Moni – niewiele nam trzeba, by zachować ją pozbawioną wyskakujących reklam, przekierowujących linków i innych uprzykrzających czytanie reklam. (Jeśli wolisz otrzymać bezpośredni numer konta, napisz do mnie mailowo lub na facebooku)

 

Facebook Comments